Jak zainwestować w sprawdzony biznes?

Elżbieta Sawczyn, trener biznesu

Jak zainwestować w sprawdzony biznes?

Franczyza w ostatnich latach robi karierę wśród osób chcących prowadzić swój własny biznes oraz wśród firm, które tą drogą chcą rozszerzać swoją działalność.

Pytanie podstawowe brzmi: czy warto, a jeśli tak, to w jaki sposób się do tego zabrać? Jak wybrać franczyzodawcę, na co zwrócić uwagę, z czym należy się liczyć, jakimi środkami trzeba dysponować?

Zacznijmy od początku.

Czy warto? Odpowiedź jest stosunkowo prosta.

Jeśli masz nadzwyczajny pomysł, taki, który zrewolucjonizuje rynek i masz środki, które możesz zainwestować w uruchomienie firmy, wliczając w to koszty prowadzenia działalności, marketingu, wejścia na rynek itd., to –  zrób to.

 Jeśli jednak nie dysponujesz czymś unikatowym w połączeniu z równie unikatowymi środkami – to rozsądnym rozwiązaniem będzie wejście w sieć franczyzową. Jest to inwestycja w biznes, który już na pewno sprawdził się na rynku i właśnie się rozwija.

Krok pierwszy  – jak się do tego zabrać?                                                                                                                                                                                      

Pomysł.

Chcąc otworzyć działalność i znaleźć właściwą dla siebie sieć franczyzodawców, trzeba  
w pierwszym rzędzie mieć pomysł. Pomysł na własny biznes, czyli to, co lubisz robić, to co naprawdę chciałbyś robić, co jest twoja pasją, to czym się interesujesz.

Jednym z większych o ile nie największym i najczęściej popełnianym błędem jest wybranie działalności ze względu na to, co radzą inni (ponieważ komuś się sprawdziło), z braku ciekawszego pomysłu, dlatego, że akurat to wpadło nam do głowy, lub robią to nasi znajomi i widać gołym okiem, że przynosi im to wymierne korzyści finansowe.

Dlaczego? Powód jest prosty. Każda działalność wymaga poświęcenia, poświęcenia swojego czasu, zaangażowania, energii. Z każdą działalnością wiąże się ryzyko i koszty niematerialne, na które zazwyczaj w początkowej fazie nie zwracamy uwagi.. Jeśli będziesz robić coś, co nie sprawia ci przyjemności, to pierwsze trudności owocować będą zwątpieniem, zniechęceniem, mniejszym zaangażowaniem, a to z kolei prosta droga do katastrofy finansowej.

 Wobec tego chcąc otworzyć firmą odpowiedz sobie na pytania; Jak bardzo mi na tym zależy?, Co mi to da? W jaki sposób będę ją rozwijał? Jak się będę czuł? Z czego będę musiał zrezygnować? Co dzięki temu osiągnę, zrealizuję?

Wybierz w takim razie  coś, o czym wiesz na pewno, że będzie ci sprawiało radość i satysfakcję. Tu nie ma drogi na skróty, ponieważ to twoje życie i twój biznes.

Franczyzodawca.

Jeśli masz pomysł, rozejrzyj się w swoim mieście, województwie, w Internecie,
w czasopismach branżowych, odszukaj prowadzących działalność, która ciebie interesuje.

Ile jest takich firm, poznaj je, sprawdź, która z nich spełnia twoje oczekiwania i dlaczego. Dowiedz się jakie warunki stawiają przyszłym partnerom. Sprawdź, co oferują w zamian. Zapytaj kim są ich najlepsi klienci. Nie opieraj się tylko na jednym spotkaniu, nie podejmuj decyzji pod wpływem chwili, pierwszego wrażenia. Znajdź innych partnerów, być może taki kontakt umożliwi ci przyszły franczyzodawca, jeśli nie, znajdź ich w Internecie, poszukaj na blogach, w branżowych pismach, na portalach np. http://franchising.pl/. Porozmawiaj z  tymi, którzy prowadzą Twój wymarzony biznes, na pewno  chętnie podziela się swoim doświadczeniem dotyczącym współpracy, uruchomieniem placówki itd. Rozmawiaj z wieloma niezależnymi od siebie osobami, opieraj się na swoim zdaniu i intuicji. Pamiętaj – nie jesteś ich konkurencją, a zawsze możecie być dla siebie wsparciem! Jeśli masz się związać na długie lata umowami, osiągnąć sukces, musisz zrobić to dobrze za pierwszym razem.

Umowy.

Istotne są zapisy w umowach.

Jakie są Twoje obowiązki i zobowiązania, na jaki okres zawierana jest umowa?  Jakie są obowiązki i zobowiązania franczyzodawcy? Ile kosztuje licencja? W jaki sposób i kiedy można rozwiązać umowę? Jakie koszty ponosisz w razie rezygnacji? Kto przygotowuje lokal, placówkę, siedzibę? Czyli pytania dotyczą wyposażenia, aranżacji, lokalizacji. Jak wyglądają koszty marketingu, po czyjej są stronie? Czy partner ma możliwość przygotowywania własnych akcji marketingowych i materiałów? Pamiętaj o liniach telefonicznych, faksach, Internecie, ubezpieczeniach lokalu, pracowników.

Franczyzodawcy w różny sposób podchodzą do tematu. Każdy daje swoją aranżację, know-how, szkolenia branżowe. Kwestie związane z zakupem materiałów, wyposażenia, marketingiem, pozostałymi kosztami prowadzenia działalności  leżą czasem w całości,  a  czasem w części po stronie franczyzobiorcy. Jest to kwestia umowy. Nie ma tu dobrych i złych rozwiązań, jest tylko kwestia świadomości i wiedzy o tym, zwłaszcza dla osoby, która zaczyna współpracę. Poproś o wzory umów, zapoznaj się z nimi w ciszy i w spokoju. Jeśli masz wątpliwości – pytaj. Masz prawo nie wiedzieć, masz prawo nie rozumieć zapisów.  

Przygotowując się bowiem do otwarcia działalności musisz zrobić dokładną kalkulację kosztów.
A żeby to zrobić, musisz mieć pełną wiedzę o tym z jakim kosztami i sytuacjami musisz się liczyć.

Koszty.

Tym sposobem doszliśmy do finansów. Robiąc kalkulację weź pod uwagę  koszty pracownicze, sprawdź dokładnie czy i ilu pracowników chcesz lub powinieneś zatrudnić. Dowiedz się jakie są średnie zarobki w twoim mieście w podobnej branży lub u konkurencji.

Przemyśl kogo chciałbyś zatrudnić. Jeśli poważnie traktujesz swój przyszły biznes musisz znaleźć ludzi, którzy pomogą ci go zbudować i rozwinąć, a to oznacza, że szukasz nie tych, którzy poszukują pracy, ale tych którzy szukają pracy w firmie takiej jak twoja. Pamiętasz, na początku pisałam, że firma ma być odbiciem twoich zainteresowań i ciebie, podobnie rzecz się ma z twoimi pracownikami.

Weź pod uwagę czas. Ile potrzebujesz czasu na rozwinięcie działalności? Czyli – na jaki okres i w jakiej wysokości potrzebujesz środków  finansowych, abyś zachował płynność, mógł spłacać zobowiązania
i … zachował  wewnętrzny spokój. Określ dokładnie perspektywę czasową. Innymi słowy zrób kalkulację kosztów i przychodów. Policz kiedy wyjdziesz na zero, a kiedy możesz liczyć na pierwsze zyski.

Została nam jeszcze kwestia kredytów. To musisz sprawdzić przed ! rozpoczęciem działalności. Najlepiej sprawdź to już dziś. Jeśli po raz pierwszy otwierasz działalność – to masz  problem, ponieważ banki niechętnie udzielają kredytów na działalność, jeśli nie możesz się wykazać wcześniejszym prowadzeniem firmy. W zależności od banku to jest pół roku do 2 lat – wymagane minimum. Są banki, które mają w swojej ofercie  tzw. start-up czyli ofertę dla rozpoczynających, może się jednak okazać, że nie będzie spełniała twoich oczekiwań. Może się też okazać, że jedynym rozwiązaniem będzie kredyt na osobę fizyczną, ale… jeśli nie masz umowy o pracę, kredyt może być dla ciebie niedostępny, jeśli z opóźnieniem spłacałeś wcześniejsze zobowiązania, to także możesz mieć kłopot. Dobra wiadomość jest taka, że są banki, które udzielają kredytów i  pożyczek pod zastaw hipoteczny, lub mając samochód możesz otrzymać gotówkę pod jego zastaw.

Możesz również postarać się o dofinansowanie swojej działalności korzystając z programów unijnych wspierających przedsiębiorczość, z Urzędów Pracy, Mikropożyczek. Informacje na ten temat razem
z punktami informacyjnymi znajdziesz w Internecie np. na stronie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Przekonania.

Na koniec rzecz chyba najważniejsza – twoje przekonania.

Henry Ford powiedział kiedyś: „ Jeśli myślisz, że  potrafisz i jeśli myślisz,  że nie potrafisz,  w obu przypadkach masz rację.” Twoja wiara w powodzenie  jest czynnikiem decydującym.

Wybierz, zgodnie z sobą. Przygotuj i zaplanuj wszystko starannie. Sprawdź, policz, przemyśl dokładnie. Czas poświęcony na przygotowanie i przemyślenie biznesu jest zawsze czasem wygranym. Biznesplany wymyślono po to, aby móc dobrze zaplanować własną firmę. Zrób go dobrze –  dla siebie. Jeśli będziesz potrzebował wsparcia, znajdziesz osoby, które ci w tym pomogą, Działaj.

Uwierz w swój sukces. Patrz na tych, którym się powiodło. Do zobaczenia w drodze na szczyt.

Zagubiony czynnik sukcesu

Autor: Elżbieta Sawczyn, trener biznesu

Zagubiony czynnik sukcesu w sprzedaży

Kiedy pytałam osoby, które rozpoczynały przygodę ze sprzedażą: jaka umiejętność decyduje o sukcesie w sprzedaży? Wszystkie zgodnym chórem odpowiadały: trzeba umieć mówić, być przekonywującym, było coś jeszcze o umiejętności „ wciskania”, o zdolnościach do zagadywania klienta etc.

Kiedy pytałam te same osoby: czego oczekujesz od idealnego Twoim zdaniem sprzedawcy, równie zgodnym chórem mówiły: chcę, aby umiał mnie wysłuchać, doradzić, aby znał się na tym co robi.

W takim razie jak to jest: co jest ważniejsze mowa czy słuch, która z naszych umiejętności mówienie czy słuchanie jest ważniejsza? Czy sprzedaż różni się od naszego codziennego życia? A może działają i tu i tam te same reguły?

Zastanówmy się przez chwilę.

Przywołaj w myślach kogoś, w którego  towarzystwie naprawdę dobrze się czujesz. Przypomnij sobie wasze ostatnie spotkanie. Co robi ta osoba, że lubisz z nią przebywać, jak się zachowuje? Czy uważnie słucha twoich opowieści czy przerywa Ci w pół zdania, mówiąc, że nie masz racji. Zgadza się z twoim zdaniem czy zawsze wie wszystko lepiej? Prowadzi monologi  o swoim życiu, partnerach, mężu, dzieciach, zakupach czy po prostu z Tobą rozmawia prowadząc dialog. Masz poczucie, że błądzi myślami gdzieś indziej czy też czujesz, że zwykle wie wcześniej co chcesz powiedzieć i słucha Cie z uwagą? Kogo więc lubisz, czyje towarzystwo, co w kontakcie z nią sprawia Ci największą przyjemność?

Pozwól, że zgadnę.

Wybierasz osoby, które  słuchają  Cię uważnie, rozumieją, co chcesz powiedzieć, doceniają, że jesteś,  cieszą się Twoim sukcesem. I wiesz, że gdyby była taka potrzeba, to przyjdą Ci z pomocą , radą, będą dla Ciebie oparciem.

Zgodzisz się ze  mną?

Wszyscy wybieramy towarzystwo takich osób, chcemy z nimi przebywać, rozmawiać, czasami  w milczeniu po prostu być.

Wobec tego dlaczego inne reguły miałyby obowiązywać w sprzedaży??? Skąd pomysł nie tylko  u początkujących sprzedawców, że klienci wolą być zasypywani informacjami dotyczącymi naszego towaru, produktu, oferty? Dlaczego tak wielu sprzedawców uważa  w całej swojej życzliwości i kierując się  wg nich dobrze pojętym dobrem klienta, że powinni opowiedzieć o 5, 6 produktach ze wszystkimi detalami, bo przecież to klient wybiera? Ba,  powinien się dowiedzieć!

Odpowiedzmy sobie na pytanie:

Czy ja jako klient potrzebuję tych informacji? Może tak, a może nie…

Czy ja jako klient chcę znać całą gamę produktów firmy X? Może tak, a może nie…

Pewnego dnia, wiele lat temu postanowiliśmy wspólnie z mężem, że kupimy drugi samochód, dla mnie do pracy, ponieważ ciągle wyrywaliśmy sobie kluczyki z rąk Znaliśmy przybliżoną cenę, wiedzieliśmy co będzie dla mnie istotne, nie mieliśmy upatrzonej marki.   W tym celu wybraliśmy  się do jednego z dealerów samochodowych. Salon piękny, samochody również, do tego śliczna  dziewczyna jako sprzedawca. Wow.  Kiedy na pytanie: w czym mogę pomóc – odpowiedziałam, ze szukamy samochodu dla mnie, rozentuzjazmowana dziewczyna  zaczęła piękną i poruszającą opowieść o …. wszystkich częściach samochodu, z czego są, na czym polegają, z jakich materiałów są wykonane i dlaczego to dobrze,  prawdę mówiąc, nie wiem o czym do mnie mówiła. Wiem, że przez pierwsze cztery minuty patrzyłam na nią z podziwem, mimo, ze wyłączyłam się już po pierwszej minucie, w piątej i szóstejj zastanawiałam się, czy ona rozumie co do mnie mówi, ale wyglądało na to, ze tak. W siódmej przerywając rewelacyjny potok słów powiedziałam magiczny zwrot, który działa na wszystkich sprzedawców –Dziękuję bardzo,  ja się jeszcze zastanowię!….

Wróćmy zatem do naszych pytań.

Czy ja jako klient potrzebowałam tych informacji? Czy jako klient chciałam znać całą gamę samochodów, części itd.? Odpowiedź brzmi – NIE.

A może po prostu należało zapytać  – do czego ma służyć samochód, co jest dla mnie ważne, na czym mi zależy?

Na szkoleniach sprzedawcy uczą się w jaki sposób zadawać pytania, jak zamieniać pytania zamknięte na otwarte, jak przeprowadzać analizę potrzeb itd. Po czym wracają do swoich firm i …  No cóż, może je stosują a może nie.

Każdy z nas codziennie jest klientem. W biurze, w urzędzie, w sklepie, w banku, korzystając z różnego rodzaju usług. Doskonale znamy i polecamy znajomym i rodzinie tych, którzy wybijają się ponad przeciętność.

Co robią inaczej? Co jest ważniejsze mówienie czy słuchanie? A może jest jeszcze coś innego?

Zła wiadomość jest taka, że nawet najlepsze szkolenia, prowadzone przez najlepszych trenerów
 i szkoleniowców nie dadzą żadnych rezultatów, albo spowodują niewielkie zmiany jeśli… nie zadziała jeszcze jeden czynnik.

Dobra wiadomość – że jest to czynnik najprostszy, najbardziej naturalny i oczywisty. I każdy, bez wyjątku może go zastosować.

Można go opisać słowami:

Potraktuj każdego klienta tak, jak chciałbyś być traktowany. Rozmawiaj z nim tak, jakbyś rozmawiał z kimś  Ci bliskim, kto potrzebuje Twojej pomocy. Jakiej – po prostu zapytaj.

Sprawdź, bo potrafisz, robisz to każdego dnia prywatnie.  Zmień swoją pracę w pasję. Pomóż tym, którzy potrzebują Twojej wiedzy, Twojego produktu, Twojej życzliwości.

Życzę Ci, abyś mógł powtórzyć za F. Nietzsche:

„Spałem i śniłem, że życie jest przyjemnością.

Obudziłem się i zobaczyłem, że życie jest obowiązkiem.

Zacząłem pracować i spostrzegłem, że obowiązek jest przyjemnością.”